Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 marca 2013

Ludowianka

Rozpoczęłam szycie nowej serii lalek w strojach ludowych. Przyczyna była prosta. Otóż Oleńka miała zaproszenie na urodziny do koleżanki, która chyba jak większość siedmiolatek ma wszelkiego rodzaju zabawek w domu. Chciała lalki typu Montser oczywiście będące hitem w przedszkolu.Wtedy stwierdziłam, że oczywiście my wykonamy coś innego. No, a że koleżanka tańczy z Olą również w zespole ludowym - to powstała taka laleczka:


Dziewczynkom bardzo się spodobała lalka. Kilkakrotnie już dziękowała, a kolejne dziewczynki pytają się czy im na urodziny Ola też przyniesie, takie lalki:)

wtorek, 26 lutego 2013

Satynowa suknia z dodatkami

Oleńka, jak każda kobietka, jak przyjdzie co do czego nie ma w co się ubrać. Podobnie i tym razem. Impreza ogólnopolska, sukni pełna szafa, ale każda miała jakiś minus. W końcu stwierdziłam, że spróbuję uszyć. Zakupiłam materiał i trzy arkusze szarego papieru, aby przygotować wykrój. Na "oko" juz nie chciałam szyć. No i udało mi się zrobić wykrój, a potem z pomocą mamy dokończyć szycia. Dół uszyty jest z koła, aby się mocno kręciła.
Górę ozdobiłam aplikacjami. Dodatkowo  uszyłam opaskę i gumki do włosów oraz muchę dla partnera.



środa, 16 stycznia 2013

Strój Królowej Śniegu

Oleńka wczoraj stwierdziła,że jednak nie chce być kolejną wrózką, Śnieżką itp( ha ha tych strojów w domu cały karton), że ona chce za Królową Śniegu:).No i myślę,że bardziej chodziło o założenie sukni,która kęci się bardzo). No i przystąpiłyśmy do tworzenia całości.Korony mamy w domu żółte (3 szt) ale cóż nic nie pasiło, to uszyłyśmy ze starej poszwy  na poduszki, własnie taką:

 Lisek jest pamiątką po mojej babci:)
 A cała sukienka była uszyta na wiosnę w celu wykorzystania na Rezulekcję i Boże Ciało.A keci się pieknie....
No i do stoju zrobiłam pierścień. Pod oczkiem jest koronka, która jest taka sama w koronie:

 W przedszkolu Oleńka miała jeszcze chustę i maskę:
No i Monika jako kotka:) zjada sobie ogon. Ma 7.5 miesiąca. Siedzi, ma 2 ząbki i jest cudowna:)

środa, 19 września 2012

Czerwono-biało-czarna kostka

Rozpoczęłam serię szycia dla Najmłodszej zabawek w kolorze czerwono-czarnym i białym. Troszkę miałam starych materiałów, troszeczkę zakupiłam i mając Olę w domu zaczęłyśmy planować i tym sposobem powstała pierwsza kostka.W  środku ma delikatną grzechotkę:)



Monisia liczy ile kropek jest w danym polu:)
 Dodam, że paski powstały z przyszycia tasiemek:)

Kolejne pomysły czekają na realizację, ale ze względu na rozpoczęty sezon jabłkowy, brakuje troszkę czasu,ponieważ każdą chwilę obieram jabłka. A wczoraj przerobiłam z 20 kg albo i więcej jabłek na mus, sok i oczywiście dalszy ciąg suszenia. Dodatkowo jeszcze maliny, cukinia, kabaczki. A dzisiaj czeka mnie krojenie zieleniny:), no i dalsza ciąg jabłek :(. Chyba przestanę je kochać!Dobrze, że słoiki nam się kończą. Jedynie Ola zadowolona ze świeżego soku i tarkowanych jabłek z cukrem, których chyba też ma dość.
Pozdrawiam serdecznie z Jabłkolandii:)


niedziela, 9 września 2012

Uratowane spodenki:)

Jak to czasami bywa - chodzi o wypadki przy pracy :) i tak w praniu ( badź przy suszeniu:) powstały błękitne dwie plamki na spodenkach uwielbianych przez Olcię. Pomysłałam, że może warto uratować owy ciuszek i tak wczorajszego wieczora przy "sobotnim kinie domowym" zrobiłam takie naszywki:

Ola zachwycona:)
Dobranoc wszystkim:)

piątek, 7 września 2012

Torebka na pożegnanie lata

Kończy się lato, a ja jak zwykle z lekkim spóźnieniem uszyłam sobie torebkę. W ubiegłym roku kupiłam bambusowe rączki, które planowałam wykorzystać do torebki zrobionej na szydełku, ale z planu nic nie wyszło:) I tak przydały się teraz.Udało mi się kupić sukienkę w takie piękne kwiaty. Małżonek zabrał starsze dzieci do kina na Madagaskar 3, Monisia była grzeczna, to mamcia siadła do maszyny i tak powstała torba na pożegnanie lata:

Tak wygląda w środku:)
Szkoda tylko, że limit finansowy na kino się skończył i muszę wymyślać jakieś inne fajne zajęcie dla wszystkich co bym miała chwilkę:)
Monika w czasie ćwiczeń:
Sezon chorobowy został otwarty!!!! Po Marcinie przyszła kolej na Olę,która siedzi w domu z anginą:) od dwóch dni. Aczkolwiek nie wiem czy Pani Doktor dobrze się rozpoznała i czuję, że nie potrzebny był antybiotyk. Ale może chciała nas się pozbyć, bo robiłam zamieszanie z 3 dzieci czekając 45 min na przyjecię- dodam tylko mały fakt, że nikogo z pacjentów nie było:) ale to tylko dzisiejsze moje żale na służbę zdrowia, bo przecież wizyta z 3 miesięcznym dzieckiem na rękach i chorą 6latką nic nie znaczy.Musze chyba się przyzwyczajać:)

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Leginsy czyli stare koszulki w nowym odkryciu:)

Rozmawiałam dzisiaj z koleżanką:) o tworzeniu rzeczy ze starych ubrań, szmatek, po prostu z tego co się ma. No i przyszła mi myśl,że dzisiaj zamieszczę zdjęcia leginsów jakie uszyłam dla Oli.Od jakiegoś czasu, gdy przeglądałam różne blogi,podobał mi się owy pomysł. No i w czwartek (kiedy to tatuś poszedł z córką do kina) ja siadłam do maszyny. Po chwili z szafy męża ubyła jedna koszulka i poszła pod nożyczki. Uszyłam leginsy, ale uwaga długie!!!no, ale gdy wrócili do domu, to moje chude dziewczę nie dało rady wcisnąć się w nie. No i znów poszły pod nożyczki i zrobiłam krótkie- z myślą, że będą dla Moniki. Olcia powiedziała,że chce takie:) No to ma:



Zeby troszkę urozmaicić je przyszyłam koronkę - tylko taką miała w odpowiedniej ilości w domu:)

No i w sam raz do ćwiczenia, a że właśnie zaraz lecimy na zajecia z taekwondo ( z nadzieją,że to tylko będą zajęcia przez ten tydzień i że się nie wkręcimy na kolejne)- to się bardzo przydały. Ale to nie jest tak, że Ola nie ma spodenek,ma ich z kilkanascie par- ale te są takie inne, nie:).

Pochwalę się tylko, że dzisiaj  w nocy wraca mój synuś:) A załamana dzisiejszym dniem i wizją tragiczną kolejnych godz- tzn.Monika śpi po 5 minut, pies wczoraj pod nieobecność naszą w domu zjadł 2 ibupromy i wymiotuje cały czas. Tak więc latam ścieram, noszę na rękach i znów od nowa to samo.Zadzowniłam do mamy, która mieszka 100 km od nas i pytam się czy ma plany, co robi- no i niestety usłyszałam,że bardzo zajęta .Ale pyta się co chciałam, no to ja nieśmiało mówię, że pomocy, bo pies i mała dają na zmianę mi czadu,a mąż w środę w nocy będzie w domu. Po 20 min dostaję telefon- dzwoni mama i mówi: siedzę już w autobusie i jadę do was. Dziękuję!!!!!

piątek, 24 sierpnia 2012

Nowa czapka dla Moniki

Mała urosła i za mała okazała się czapka, którą zrobiłam tuż po urodzeniu. Mając troszkę wolnego czasu na wspominanym wcześniej odpoczynku na Mazurach,zrobiłam kolejną.Tylko czekała na przerobienie ostatniego rzędu. No, ale jak to bywa znów nie miałam czasu.Za każdym razem brałam na spacer, z nadzieją zakończenia, ale Monika to dziecko, które chwili nie poleży- trzeba cały czas ją wozić. W końcu znalazłam chwilę, kiedy mieliśmy w domu gościa:)



Właściwie to wtedy duużo zrobiłam:)- bo w końcu przerobiłam cukinie, kabaczki ( a miałam chyba z 30 kg!!- a polecam bardzo dżem- jak coś służę przepisem), poza tym miałam troszkę malin z pierwszych zbiorów z naszej działeczki, no i ogórki.Robiąc przetwory czuję już za plecami jesień i zimę- szok jak ten czas leci:) A w tym roku robię też stosowny przydział dla Monisi (tak np.zamroziłam zmiksowaną cukinię).  Wyjazd Marcina , tym razem na występy taneczne aż do Macedonii, uzmysłowił mi, że pewien czas już w naszym życiu się zakończył. Marcin staje się samodzielny i co raz mniej nas potrzebuje. A ja?-po raz pierwszy od jego narodzin czyli 9 lat- nie słyszałam jego głosu już 6 dzień.Po raz pierwszy nie wiem czy wszystko w porządku. Co prawda umówiliśmy się, że jak coś by się działo to ma dzwonić,nie patrząc na koszty. Dowiedziałam się że wszytko  jest w porządku. Ale czy mi to wystarcza? słyszałam, że co ja przeżywam, przecież młodsi od niego pojechali, że on już dużo jeździł sam. Tak ja wszystko rozumiem. I wiem, że on da sobie radę i ze ma tam tyle atrakcji, że może i nie ma czasu zatęsknić. Kolejny raz próbowałam się dodzwonić i nie odbiera. Łzy mi lecą jak grochy, mąż się śmieje ( ale on cwany - przyzwyczajony do częstych wyjazdów z domu:( ), a mi pozostaje czekać. Tęsknota jest wielka....może to i śmieszne, że tak przeżywam.Ale cóż , to wcale nie oznacza, że chciałabym trzymać go w domu.
Oj,pożaliłam się troszkę....
Ale tym sposobem, żeby polepszyć sobie nastrój - tworzę kolejne rzeczy i sprawia mi to wielką radość.Tak więc lecę ogarnąć dom, załatwię spacer i do dokończenia rozpoczętych prac.
Na zakończenie pozdrawiam wszystkie mamy,które też tęsknią za swoimi dziećmi:)

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Korale na lnianym sznurki

Korale na lnianym sznurku zaczęłam robić w ubiegłym roku. Bardzo mi odpowiada noszenie takich naturalnych sznurków.Dodatkowy plus, to że można je wyprać:)
W miniony weekend udało mi się skończyć właśnie takie z koralikami różowo- niebieskimi:


Jak wspominałam, ponownie wyjechaliśmy na Mazury. Pogoda zapowiadała się nie ciekawa, ale stwierdziliśmy, że najwyżej wrócimy:) No i jak zajechaliśmy to było cudowne słońce. Monisia spała, a starsze dzieci zaangażowałam do zbierania szczawiu:

A małżonek nie mógł bez pracy tak siedzieć i zaangażował się do  koszenia pobocza,no bo goście mają przyjechać:) Szwagier zadowolony i to był bardzo, że jego praca wykonana. Ale co tam odpoczywać nie trzeba koniecznie leżąc,prawda?

Nie mamy możliwosci jedzenia na trawie,tak więc ekspresowy obiad został podany właśnie na trawie:

Poza tym dzieci wzięły się za malowanie farbami. Ogólnie wola zawsze malowac wszystkim oprócz farb,ale nowy wymysł farb w pędzlach przypadł im do gustu.Wygodne w użyciu,szybko schnące,minus -mało kolorów:)

starszy brat dawał lekcje nauki gry:)

było tez kurkobranie ale beze mnie z wiadomych powodów:) i granie w piłkę, i w super farmera, i wiele innych fajnych rzeczy....

 W przeciwieństwie do wyjazdu wcześniejszego bardzo odpoczęłam i nabrałam sił na kolejne dni:).
Odpoczynek się udał i mieliśmy takie właśnie miny.

Dodatkową atrakcją było w sobotę siedzenie przy ognisku i patrzenie na noc spadających meteorów, których było mnóstwo. A noc była naprawdę ciepła.
Dzieci zachwycone, zadowolone wróciły z nami już do domu. Gdyby nie Marcina kolejny wakacyjny wyjazd zostałyby na pewno. A ja pozostaję bardzo wdzięczna mojej mamie i całej rodzinie za ten tydzień cudowny dla wszystkich:) i do następnych wakacji.

czwartek, 9 sierpnia 2012

Chwila odpoczynku ...

Mazury,cisza i spokój.Tak, tak sa takie miejsca. Bez tłumów, sklepów, warkotu samochodów, ale za to z Ciszą, takiej np. mi bardzo brakuje (mieszkamy przy bardzo ruchliwej ulicy:)), ze śpiewem ptaków, z pięknym krajobrazem i z dala od wszystkiego co na co dzień  się ma-np.kanalizacja, energia i bieżąca woda.
To miejsce gdzie w wakacje choć na kilka dni udaje nam się wybyć- dzięki uprzejmości siostrzanej:)
I tym razem  wykorzystaliśmy uprzejmość  w ubiegły weekend. Marcin wiernie towarzyszył wujkowi, a Oleńka jemu         (dziewczyna była do tzw. brudnej roboty, bo zakładała robaki i zdejmowała ryby). I tym sposobem cale ranki i wieczory nie było chłopstwa na obozowisku:


a my z Monią gugaliśmy na świeżym powietrzy i dziewczyna była tak zadowolona:






Tak nam się spodobało, że jeszcze wyprawę powtórzymy. Wszyscy domownicy odpoczęli i zadowoleni, a to chyba ważniejsze niż moje zmęczenie:). A Monisia odbyła już pierwszy wyjazd i wakacje.