Rozpoczęłam szycie nowej serii lalek w strojach ludowych. Przyczyna była prosta. Otóż Oleńka miała zaproszenie na urodziny do koleżanki, która chyba jak większość siedmiolatek ma wszelkiego rodzaju zabawek w domu. Chciała lalki typu Montser oczywiście będące hitem w przedszkolu.Wtedy stwierdziłam, że oczywiście my wykonamy coś innego. No, a że koleżanka tańczy z Olą również w zespole ludowym - to powstała taka laleczka:
Dziewczynkom bardzo się spodobała lalka. Kilkakrotnie już dziękowała, a kolejne dziewczynki pytają się czy im na urodziny Ola też przyniesie, takie lalki:)
szydełkomania,ficomania - już pierwsze objawy oraz lajtowa drutomania.Po prostu Dorsik i jej mania....
Etykiety
Anioły
(3)
Boże Narodzenie
(3)
broszki
(5)
candy
(1)
czapki
(3)
decupage
(3)
dom
(5)
dom. dzieci
(3)
dorsikowo
(1)
druty
(8)
dzieci
(29)
filc
(4)
Filcowanie
(11)
kolczyki
(5)
korale
(11)
lawenda
(1)
odoby wielkanocne
(1)
ogrodnictwo
(2)
ozdoby świateczne
(3)
ozoby wielkanocne
(5)
rodzina
(2)
rycykling
(4)
szal
(1)
szycie
(23)
szydełko
(5)
torby
(1)
wianek
(1)
wspomnienia
(1)
wymiana
(1)
zabawa
(1)
zabawki czerwono- biało-czarne
(2)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 19 marca 2013
wtorek, 26 lutego 2013
Satynowa suknia z dodatkami
| Oleńka, jak każda kobietka, jak przyjdzie co do czego nie ma w co się ubrać. Podobnie i tym razem. Impreza ogólnopolska, sukni pełna szafa, ale każda miała jakiś minus. W końcu stwierdziłam, że spróbuję uszyć. Zakupiłam materiał i trzy arkusze szarego papieru, aby przygotować wykrój. Na "oko" juz nie chciałam szyć. No i udało mi się zrobić wykrój, a potem z pomocą mamy dokończyć szycia. Dół uszyty jest z koła, aby się mocno kręciła. Górę ozdobiłam aplikacjami. Dodatkowo uszyłam opaskę i gumki do włosów oraz muchę dla partnera. |
środa, 16 stycznia 2013
Strój Królowej Śniegu
Oleńka wczoraj stwierdziła,że jednak nie chce być kolejną wrózką, Śnieżką itp( ha ha tych strojów w domu cały karton), że ona chce za Królową Śniegu:).No i myślę,że bardziej chodziło o założenie sukni,która kęci się bardzo). No i przystąpiłyśmy do tworzenia całości.Korony mamy w domu żółte (3 szt) ale cóż nic nie pasiło, to uszyłyśmy ze starej poszwy na poduszki, własnie taką:
Lisek jest pamiątką po mojej babci:)
A cała sukienka była uszyta na wiosnę w celu wykorzystania na Rezulekcję i Boże Ciało.A keci się pieknie....
No i do stoju zrobiłam pierścień. Pod oczkiem jest koronka, która jest taka sama w koronie:
W przedszkolu Oleńka miała jeszcze chustę i maskę:
No i Monika jako kotka:) zjada sobie ogon. Ma 7.5 miesiąca. Siedzi, ma 2 ząbki i jest cudowna:)
niedziela, 9 września 2012
Uratowane spodenki:)
Jak to czasami bywa - chodzi o wypadki przy pracy :) i tak w praniu ( badź przy suszeniu:) powstały błękitne dwie plamki na spodenkach uwielbianych przez Olcię. Pomysłałam, że może warto uratować owy ciuszek i tak wczorajszego wieczora przy "sobotnim kinie domowym" zrobiłam takie naszywki:
Ola zachwycona:)
Dobranoc wszystkim:)
Ola zachwycona:)
Dobranoc wszystkim:)
piątek, 7 września 2012
Torebka na pożegnanie lata
Kończy się lato, a ja jak zwykle z lekkim spóźnieniem uszyłam sobie torebkę. W ubiegłym roku kupiłam bambusowe rączki, które planowałam wykorzystać do torebki zrobionej na szydełku, ale z planu nic nie wyszło:) I tak przydały się teraz.Udało mi się kupić sukienkę w takie piękne kwiaty. Małżonek zabrał starsze dzieci do kina na Madagaskar 3, Monisia była grzeczna, to mamcia siadła do maszyny i tak powstała torba na pożegnanie lata:
Tak wygląda w środku:)
Szkoda tylko, że limit finansowy na kino się skończył i muszę wymyślać jakieś inne fajne zajęcie dla wszystkich co bym miała chwilkę:)
Monika w czasie ćwiczeń:
Sezon chorobowy został otwarty!!!! Po Marcinie przyszła kolej na Olę,która siedzi w domu z anginą:) od dwóch dni. Aczkolwiek nie wiem czy Pani Doktor dobrze się rozpoznała i czuję, że nie potrzebny był antybiotyk. Ale może chciała nas się pozbyć, bo robiłam zamieszanie z 3 dzieci czekając 45 min na przyjecię- dodam tylko mały fakt, że nikogo z pacjentów nie było:) ale to tylko dzisiejsze moje żale na służbę zdrowia, bo przecież wizyta z 3 miesięcznym dzieckiem na rękach i chorą 6latką nic nie znaczy.Musze chyba się przyzwyczajać:)
poniedziałek, 27 sierpnia 2012
Leginsy czyli stare koszulki w nowym odkryciu:)
Rozmawiałam dzisiaj z koleżanką:) o tworzeniu rzeczy ze starych ubrań, szmatek, po prostu z tego co się ma. No i przyszła mi myśl,że dzisiaj zamieszczę zdjęcia leginsów jakie uszyłam dla Oli.Od jakiegoś czasu, gdy przeglądałam różne blogi,podobał mi się owy pomysł. No i w czwartek (kiedy to tatuś poszedł z córką do kina) ja siadłam do maszyny. Po chwili z szafy męża ubyła jedna koszulka i poszła pod nożyczki. Uszyłam leginsy, ale uwaga długie!!!no, ale gdy wrócili do domu, to moje chude dziewczę nie dało rady wcisnąć się w nie. No i znów poszły pod nożyczki i zrobiłam krótkie- z myślą, że będą dla Moniki. Olcia powiedziała,że chce takie:) No to ma:
Zeby troszkę urozmaicić je przyszyłam koronkę - tylko taką miała w odpowiedniej ilości w domu:)
No i w sam raz do ćwiczenia, a że właśnie zaraz lecimy na zajecia z taekwondo ( z nadzieją,że to tylko będą zajęcia przez ten tydzień i że się nie wkręcimy na kolejne)- to się bardzo przydały. Ale to nie jest tak, że Ola nie ma spodenek,ma ich z kilkanascie par- ale te są takie inne, nie:).
Pochwalę się tylko, że dzisiaj w nocy wraca mój synuś:) A załamana dzisiejszym dniem i wizją tragiczną kolejnych godz- tzn.Monika śpi po 5 minut, pies wczoraj pod nieobecność naszą w domu zjadł 2 ibupromy i wymiotuje cały czas. Tak więc latam ścieram, noszę na rękach i znów od nowa to samo.Zadzowniłam do mamy, która mieszka 100 km od nas i pytam się czy ma plany, co robi- no i niestety usłyszałam,że bardzo zajęta .Ale pyta się co chciałam, no to ja nieśmiało mówię, że pomocy, bo pies i mała dają na zmianę mi czadu,a mąż w środę w nocy będzie w domu. Po 20 min dostaję telefon- dzwoni mama i mówi: siedzę już w autobusie i jadę do was. Dziękuję!!!!!
Zeby troszkę urozmaicić je przyszyłam koronkę - tylko taką miała w odpowiedniej ilości w domu:)
No i w sam raz do ćwiczenia, a że właśnie zaraz lecimy na zajecia z taekwondo ( z nadzieją,że to tylko będą zajęcia przez ten tydzień i że się nie wkręcimy na kolejne)- to się bardzo przydały. Ale to nie jest tak, że Ola nie ma spodenek,ma ich z kilkanascie par- ale te są takie inne, nie:).
Pochwalę się tylko, że dzisiaj w nocy wraca mój synuś:) A załamana dzisiejszym dniem i wizją tragiczną kolejnych godz- tzn.Monika śpi po 5 minut, pies wczoraj pod nieobecność naszą w domu zjadł 2 ibupromy i wymiotuje cały czas. Tak więc latam ścieram, noszę na rękach i znów od nowa to samo.Zadzowniłam do mamy, która mieszka 100 km od nas i pytam się czy ma plany, co robi- no i niestety usłyszałam,że bardzo zajęta .Ale pyta się co chciałam, no to ja nieśmiało mówię, że pomocy, bo pies i mała dają na zmianę mi czadu,a mąż w środę w nocy będzie w domu. Po 20 min dostaję telefon- dzwoni mama i mówi: siedzę już w autobusie i jadę do was. Dziękuję!!!!!
środa, 8 lutego 2012
Moja pierwsza sukienka
W styczniu byliśmy w Operze Bałtyckiej na "Kopciuszku",no i związku z wyjazdem uszyłam dla Oleńki sukienkę.Przyznam się,że po raz pierwszy w życiu.A wygląda mniej więcej tak:
Dodam, że sukienka jest uszyta z satyny, a opaska stanowi uzupełnienie stroju. Z tyłu udało mi się wszyć zamek:)
Dodam, że sukienka jest uszyta z satyny, a opaska stanowi uzupełnienie stroju. Z tyłu udało mi się wszyć zamek:)
czwartek, 17 marca 2011
Nowe dodatki w kuchni: rolety, chustecznik, rękawica....
Zacznę od tego,że jak zwykle post miał być o czymś innym:) Ale własnie skonczyłam- dzisiejszy pomysłi dlatego na gorąco chce pokazać co wytworzyłam za niecałe 10 zł:) Tak,tak w poniedziałek udało mi się kupić dwa kawałki materiału. Tkanina to len z bawełną (na moje oko, ale mama- krawcowa to samo powiedziała). No i dzisiaj wzieło mnie na szycie i uszyłam nowe rolety do starej kuchni:)
do kompletu obrusik na stół i chustecznik:)
i rękawice z magnesem- co by można do kuchenki przyczepić:)
No to tyle udało mi sie wykombinować. Jeszcze jakaś scierka to chyba wyjdzie- chyba że jakieś nowe pomysły- zobaczymy:)
niedziela, 20 lutego 2011
Aaa koty dwa
Może nie szaro- bure, ale dwa i to aaa....uszyłam je oczywiście dla swoich dzieciaczków.Niebieski to wersja męska tzn. Marcina, a ten w ciapki to Oli.
"Nie ważne jak się wygląda, czy ktoś ładny jest czy brzydki, najważniejsze jest by mieć przyjaciół"
to z dziesiejszego spektaklu, na którym bylismy, tak wiec nie martwie się czy owe koty są ładne, czy brzydkie, najważniejsze jest to, że dzieciaczkom się podobają.
to z dziesiejszego spektaklu, na którym bylismy, tak wiec nie martwie się czy owe koty są ładne, czy brzydkie, najważniejsze jest to, że dzieciaczkom się podobają.
czwartek, 6 stycznia 2011
Książeczka namalowana przez dzieci
Znacie wszyscy kawał o króliczku,który przychodził codziennie do sklepu pytał się czy jest marchweka .Tak własnie ja latałam z 2 tyg pdo sklepu zapytaniem czy już przyszły kredki do malowania tkanin.W koncu przyszły , no ale nie wiem czy już były dla mnie potrzebne, no ale zakupiłam.:)
Dałam dzieciom kawałek płótna i owe kredki i tak powstała ksiązeczka dla malutkiej Misi-która ma 7 miesiecy. Dzieci same malowały i to tylko ich pomysły. Marcin sam podpisał rysunki. Ksiązeczkę można prać.
A ksiączeczka wygląda następująca:
Tak wyglądały prace nad tworzeniem:
cd moich bombek
ledwo "dyszący" stroik
Dzisiejszy spacer do miejskiego lasu:
Zimowa czapa
Jutro (o raczej juz dzisiaj ) córeczka będzie miała niespodziankę.
Jakiś czas temu, przy tak zwanej okazji kupiła 15 cm takiego białego futerka zmyslą obszycia Oli getrów czy jakieś czapki.Jednak zmierzyłam i zobaczyła,że spokojnie wyjdzie czapa. No i własnie skończyłam.Ola spi,ale delikatnie zmierzyłami wydaje mi się ze lepiej ona w niej wygląda niż ten balon:)
A to moja pierwsza bombka robiona metodą decupage:
No i nasza choineczka- spełniło się moje marzenie- jest najwieksza jaką do tej pory mieliśmy-ma prawie 2.70- całe szczescie , że mieszkanie mamy wyższe.Maż z synem szukali jej prawie 3 godziny, a ile chłopaki się zjeździli za nią:)
Jakiś czas temu, przy tak zwanej okazji kupiła 15 cm takiego białego futerka zmyslą obszycia Oli getrów czy jakieś czapki.Jednak zmierzyłam i zobaczyła,że spokojnie wyjdzie czapa. No i własnie skończyłam.Ola spi,ale delikatnie zmierzyłami wydaje mi się ze lepiej ona w niej wygląda niż ten balon:)
A to moja pierwsza bombka robiona metodą decupage:
Nasze pierniki na choince:
No i nasza choineczka- spełniło się moje marzenie- jest najwieksza jaką do tej pory mieliśmy-ma prawie 2.70- całe szczescie , że mieszkanie mamy wyższe.Maż z synem szukali jej prawie 3 godziny, a ile chłopaki się zjeździli za nią:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)























