Jak to czasami bywa - chodzi o wypadki przy pracy :) i tak w praniu ( badź przy suszeniu:) powstały błękitne dwie plamki na spodenkach uwielbianych przez Olcię. Pomysłałam, że może warto uratować owy ciuszek i tak wczorajszego wieczora przy "sobotnim kinie domowym" zrobiłam takie naszywki:
Ola zachwycona:)
Dobranoc wszystkim:)
szydełkomania,ficomania - już pierwsze objawy oraz lajtowa drutomania.Po prostu Dorsik i jej mania....
Etykiety
Anioły
(3)
Boże Narodzenie
(3)
broszki
(5)
candy
(1)
czapki
(3)
decupage
(3)
dom
(5)
dom. dzieci
(3)
dorsikowo
(1)
druty
(8)
dzieci
(29)
filc
(4)
Filcowanie
(11)
kolczyki
(5)
korale
(11)
lawenda
(1)
odoby wielkanocne
(1)
ogrodnictwo
(2)
ozdoby świateczne
(3)
ozoby wielkanocne
(5)
rodzina
(2)
rycykling
(4)
szal
(1)
szycie
(23)
szydełko
(5)
torby
(1)
wianek
(1)
wspomnienia
(1)
wymiana
(1)
zabawa
(1)
zabawki czerwono- biało-czarne
(2)
niedziela, 9 września 2012
piątek, 7 września 2012
Torebka na pożegnanie lata
Kończy się lato, a ja jak zwykle z lekkim spóźnieniem uszyłam sobie torebkę. W ubiegłym roku kupiłam bambusowe rączki, które planowałam wykorzystać do torebki zrobionej na szydełku, ale z planu nic nie wyszło:) I tak przydały się teraz.Udało mi się kupić sukienkę w takie piękne kwiaty. Małżonek zabrał starsze dzieci do kina na Madagaskar 3, Monisia była grzeczna, to mamcia siadła do maszyny i tak powstała torba na pożegnanie lata:
Tak wygląda w środku:)
Szkoda tylko, że limit finansowy na kino się skończył i muszę wymyślać jakieś inne fajne zajęcie dla wszystkich co bym miała chwilkę:)
Monika w czasie ćwiczeń:
Sezon chorobowy został otwarty!!!! Po Marcinie przyszła kolej na Olę,która siedzi w domu z anginą:) od dwóch dni. Aczkolwiek nie wiem czy Pani Doktor dobrze się rozpoznała i czuję, że nie potrzebny był antybiotyk. Ale może chciała nas się pozbyć, bo robiłam zamieszanie z 3 dzieci czekając 45 min na przyjecię- dodam tylko mały fakt, że nikogo z pacjentów nie było:) ale to tylko dzisiejsze moje żale na służbę zdrowia, bo przecież wizyta z 3 miesięcznym dzieckiem na rękach i chorą 6latką nic nie znaczy.Musze chyba się przyzwyczajać:)
środa, 5 września 2012
Kolejne gumki i 3 miesięczna Monika
A to nasza 3 miesięczna Monika:
Rośnie i rośnie- jaka to radość:) Uwielbiam jej śmiech, gdy całuję ją w policzek, uwielbiam gdy zaśnie na rękach, uwielbiam jej kwiczenie:) Ah,to nasze małe szczęscie:)
Tak poza tym zaczęło się: latanie po dzieci do przedszkola, zajęcia dodatkowe i mnóstwo, mnóstwo zajęć. No, ale sami tego chcemy:)Ale jak odmówić dziecku treningów piłki nożnej, jak ze łzami w oczach prosi, gotowy ponosić sam koszty, czekający na dni treningu, wszystko w domu zrobi o co się poprosi, spakuje się do szkoły , wyjdzie nawet z psem dodatkowo-i co powiedzieliśmy- no dobra spróbujemy, ale zrezygnujesz no z zuchów. Na to syn co: nie nie mogę.Tylko nie zuchy. No to mówię: basen odpada. Na to syn- nie, nie tylko nie basen. jak nauczę się delfinem, to wtedy, przecież rehabilitacja, itp.No dobra,faktycznie argument. no to z czego rezygnujemy. Na to syn: z ministrantów i studiów- nie bo w soboty są, a z tańców w Warmii to nie ma mowy:)No i co my mamy zrobić? Po czym syn powiedział, ze chce jeszcze na zajęcia plastyczne chodzić:)
No i tym akcentem kończę, bo własnie lecę po Olę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














