niedziela, 16 maja 2010

Łazienkowo-konwaliowo:)


W poniedziałek Pan- glazurnik skończył  kładzenie mozaiki, no i co by nie zmarnowały się kawałki już pocięte postanowiłam okleić nimi doniczkę. Rozrobiłam zaprawę (musi byc zwięzła) i na nią przykleiłam kwadraciki. Po kilku dniach fugowałam i wyszło tak:
Stanowić będzie wystrój łazienki. Obecnie jako wazon na ulubione przeze mnie konwalie.

środa, 12 maja 2010

Nowy osobnik w Dorsiczkowie

W świeta Wielkanocne od zająca dostaliśmy Królika- a raczej dzieci dostały:) No, ale nie ma co się smucić w koncu zowie się Szczęściaż, tak więc moze i nam go moze przybędzie:) nie narzekam na te swoje szczescie, ale jednak jakby miałoby byc go wiecej, to czemu nie:) A kochanej siostrzenicy dziekujemy:)

Oto w swojej pięknej okazałości- wzieliśmy go na działkę.Pasł się niczym krowa- tyle że na smyczy, która dzieci zakupiły za swoje pieniązki.To było mozna by powiedziec jakis czas temu, ale tesknota moja za skrawkiem ziemi,słoncem i powietrzem natchnęła mnie do wspomnień:)
Na owej działeczce dzieci poszły z owym królikiem na spacer i nagle słysze krzyk: Mamo, mamo ratuj. Oderwana z dłubania w ziemi, lece na sciezkę zobaczyć co się stało. No i słyszę, że królik uciekł (wspaniałe dzieci go puściły:)) No i mamuska dawaj dyla zaczęła za królikiem ganiać. A królik złapał "wiat w płuca" i niczym błyskawica pędził. Śmiali się wszyscy-te moje dwa bąble, no i cała masa działkowiczów,którym sprawiłam widok nie codzienny. O nie to był pierwszy i ostatni raz:) Ale pobiegać warto i napewno by się mamuśce przydało:)
A to dwa czerwone krasnale pierwszego dnia ze swoim Szczęsciazem.


***
Marcin karmi królika i uspokaja go co by nie skakał,
na to Olcia: zostaw, ja to zlobie, bo on się mnie nie boi, bo ja mu codziennie czytam bajki i on teraz jest madly i mnie lubi.
***

No to co czytamy, czytamy:)

wtorek, 11 maja 2010

Coraz lepiej:)


Mała dzisiaj lepiej tak do popołudnia. Nawet dała się wysmarować. A w tak zwanym między czasie,gdy tylko coś ją swędziało to sama sobie smarowała i własnie tutaj smaruje kropki na czole:


NAtomiast w domu dzisiaj został również i syn( zaspałam i nie byliśmy gotowi, jak zaszli znajomi), no i sporo dzisiaj graliśmy w gry w planszowe. Oleńka była już w lepszym w stanie, tak wiec uczestniczyła chetniej w zabawach- bynajmniej do popołudnia.Pozniej synek chciał bysmy wymyslili swoje gry planszowe( podobne zajęcia były jakiś czas temu w przedszkolu). I tak ja z córunią przygotowywałyśmy oczywiście z tematyką ospy. Naszą była taka w szybkiej wersji i dość prosta:
A młody tworzył : loty kosmiczne i zbieranie gwiazd, a 2. to Ben Ten.

No i troszkę się zajęlismy:)

Wieczor poświęcilismy na tworzenie bajecznej podłogi. Cały salon jest planowany w puzzlach- juz dawno nie układaliśmy- no i tu synek poświęcił wieczór, natomiast my z Ola już nie:)Ale jest jutro jeszcze dzień, bo jednak synka zostawiam w domu:)

A tak na marginesie:

Odwiedzili mnie koledzy z pracy( oczywiście służbowo:)) zajęta nimi i z dokumentami, słyszymy odgłosy z kuchni(bo oczywiscie raptownie dzieci tak zgłodniały):

M: cicho, bo mama usłyszy

O:nie, nie powiemy mamie

No i weż tu na chwile zostaw dzieci same- już się namawiają i kombinują:)