Znacie wszyscy kawał o króliczku,który przychodził codziennie do sklepu pytał się czy jest marchweka .Tak własnie ja latałam z 2 tyg pdo sklepu zapytaniem czy już przyszły kredki do malowania tkanin.W koncu przyszły , no ale nie wiem czy już były dla mnie potrzebne, no ale zakupiłam.:)
Dałam dzieciom kawałek płótna i owe kredki i tak powstała ksiązeczka dla malutkiej Misi-która ma 7 miesiecy. Dzieci same malowały i to tylko ich pomysły. Marcin sam podpisał rysunki. Ksiązeczkę można prać.
A ksiączeczka wygląda następująca:
Tak wyglądały prace nad tworzeniem:
cd moich bombek
ledwo "dyszący" stroik
Dzisiejszy spacer do miejskiego lasu: